Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 58. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 58. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 kwietnia 2020

Pychotki.

Jednak udało mi się zasiąść przed komputerem, by coś tutaj skrobnąć dzisiaj. Miałam dość intensywny dzień, a teraz czas na relaksik. W dodatku miałam ochotę tu napisać, więc czemu by nie skorzystać z tej okazji? Mam teraz święty spokój, bo chłopak gra w gry na playstation z kolegami :D
Dzisiejszy dzień minął mi przyjemnie. Wstałam koło 8, ubrałam się i pograłam w Skyrima. Później ja i chłopak podjechaliśmy odebrać zakupy, także mam teraz dużo zdrowego żarełka i mam nadzieję, że starczy nam to na 2 tygodnie. Dzięki IF teraz mniej jem, więc jedzenia powinno starczyć. Zaszłam też do sklepu ze zdrową żywnością, gdzie zaopatrzyłam się w parę składników potrzebnych do zrobienia energy balls (kuleczki proteinowe). Po południu sprzątałam, łupałam orzechy włoskie do kuleczek no i zrobiłam te kulki, które smakują obłędnie <3 Zjadłam ich kilka jako przekąskę. Lepsze to niż czekolada, bo przynajmniej wiem, co w nich jest i mam pewność, że nie dodałam tam cukru. Jedyny cukier, który w nich jest to naturalny z daktyli / syropu z daktyli. Robiłam różne kombinacje tych kuleczek. 


Na śniadanie zjadłam dziś takie oto śniadanie:

wege szynka, 2 kromki brązowego chleba, jajecznica z pieczarkami i pietruszką, pomidorki koktajlowe

Na późny lunch zjadłam sałatkę grecką, ale fotki nie zrobiłam, bo zapomniałam. Na obiad nic nie zjadłam, bo zapchały mnie wyżej wspomniane kulki. 

W sklepie ze zdrową żywnością kupiłam sobie także takie wodorosty na przekąskę. Ja je bardzo lubię, chociaż wiem, że wiele ludzi nie przepada za nimi, bo mają bardzo rybny posmak.



Dziś rano waga pokazała 58.1 kg! Byłam cała w skowronkach, gdy to zobaczyłam. Być może waga wzrośnie po niedzieli, bo szykuje się obiad od taty mojego chłopaka (nigdzie nie idziemy - jego tata przywiezie nam obiad do domu) i pewnie zjem kilka jajek z czekolady - nie będę się z tym kryła. Od poniedziałku, ewentualnie od wtorku wrócę do zdrowego żywienia. 

Powiem Wam, że bardzo dobrze czuję się na IF. Jutro minie równy tydzień. Dzięki IF + zdrowemu żywieniu waga znów zaczęła iść w dół, a ja czuję się lekko, bez uczucia przejedzenia, którego nienawidzę. Na pewno będę kontynuować IF.

Jest już prawie 23, więc będę spadać. Robiłam sobie hybrydy i zajęło mi to 2 godziny i teraz padam. 

Trzymajcie się kochane <3 Wesołych oraz pogodnych Świąt Wielkanocnych Wam życzę! Mam nadzieję, że miło spędzicie ten czas mimo obecnej sytuacji.

Buziole,
Holly



czwartek, 9 kwietnia 2020

Zabić drozda i Skyrim ❤️ Udany dzień 😊

Znalazłam idealny sposób na zapominanie o jedzeniu :D Nudziło mi się dzisiaj tak, że postanowiłam pograć sobie na play staytion chłopaka. Grałam sobie w Skyrim i nie wiadomo kiedy kilka godzin minęło bardzo szybko. Przez to zagapienie się nie zjadłam lunchu 😅

Przed graniem w Skyrima siedziałam na fotelu i wygrzewałam się w słoneczku czytając Zabić Drozda. Mieliśmy dziś cudowny, ciepły i słoneczny dzień. Brakowało mi takiej pogody.

Z samego rana, żeby dotrwać jakoś do 12, czyli do pierwszego posiłku poszłam na spacer i po drodze do domu zaszłam do najbliższego sklepu po świeże maliny. Zrobiłam sobie na śniadanie przepyszna owsiankę z malinami, bananem i masłem z orzechów nerkowca ❤️


Jako przekąskę zjadłam pół melona i wypiłam kawę z mlekiem owsianym. 


Lunchu, jak wspomniałam, nie było. Na obiad zjadłam ryż z tofu z poprzedniego dnia, a na deser pozwoliłam sobie zjeść loda twistera (74 kcal). 

W ciągu dnia piłam dużo płynów (woda, diet cola, herbaty, kawa z mlekiem, fanta zero). Te słodkie gazowane napoje sprawiają, że jakoś nie chce mi się jeść słodkiego. 

Zapomniałam dodać, że dziś rano waga pokazała 58.4 kg, czyli coś tam spadło od wczoraj. 

Jutro i w sobotę pewnie nie napiszę, bo mam trochę roboty w domu. Sprzątanie, pojechać odebrać zakupy itp. Jutro i w sobotę mam zamiar trzymać dietę, ale w niedzielę pozwolę sobie na coś słodkiego. W końcu to Wielkanoc. Miałam jechać do Polski na wielkanoc tak w ogóle, ale odwołano mi lot przez koronowirusa :( Prędko pewnie nie pojadę. Tęsknię za rodzinką. Uwielbiam jedzenie mojej babci, które robi na święta. Nie jest ono dietetyczne w żadnej formie, ale jest pyszne i raz do roku można sobie pozwolić. Szkoda, że w tym roku mnie ono ominie. 

Dzisiaj w Irlandii podali jak najwięcej do tej pory przypadków wirusa w ciągu jednego dnia (500 przypadków). Słyszałam, że w Polsce zaostrzają rygor. Jeśli chodzi o Irlandię, to możemy tylko jeździć po zakupy / do apteki. Nie wolno nam odwiedzać rodziny ani znajomych. Można za to chodzić na spacery w obrębie 2 km od domu, czyli nie jest źle. Na spacery ostatnio chodzę codziennie, bo jest piękna pogoda. Zawsze to trochę ruchu wpadnie. W domu za dużo się nie ruszam, chociaż staram się chodzić więcej, żeby nabijać sobie kroki na zegarku (dzisiaj 8,761 - szkoda, że nie doszłam do 10 tys). 

Na koniec wstawię fotkę porównawczą. Po prawej stronie stan mojego ciała we wrześniu 2019, a po lewej zdjęcie z dzisiaj. Może kogoś tym zmotywuję. Nigdy już nie chce wyglądać tak, jak po prawej 😭 Miałam tam 9 kg nadwagi, a teraz według BMI mam wagę normalną (wzrost 159cm).

Trzymajcie się kochane ❤️ Wesołych Świąt Wielkanocnych 😘

Wasza Holly 




środa, 8 kwietnia 2020

Leniwy dzień.

Dzisiaj pełnia księżyca, a co za tym idzie ja czuję się okropnie zmęczona. Na wielu ludzi pełnia działa odwrotnie. Nie można spać, a ja wrecz przeciwnie. W pełnię zawsze kładę się do łóżka wcześnie, bo nie mam na nic siły! Nie wiem, jak Wy, ale ja wierzę, że fazy księżyca bardzo wpływają na nasze samopoczucie.

Dzisiejszy dzień minął mi bardzo spokojnie. Wstałam, skończyłam czytać książkę z opowiadaniami Murakamiego (Ślepa wierzba, śpiąca kobieta) i wzięłam się za czytanie Zabić drozda. W międzyczasie zrobiłam dwa prania i wywiesiłam na dworze, bo pogoda dziś była cudowna. Ciepło i słonecznie. Niedawno wróciłam z dłuższego spaceru z chłopakiem, w teraz leżę w łóżku.

Jeśli chodzi o dietę, to jest bez zmian. Waga pokazała rano 58.9kg, czyli 200 g więcej niż wczoraj. Nie przejmuję się tym zbytnio. Nadal stosuję głodówkę przerywaną, dzisiaj był czwarty dzień. Gdy budzę się rano mam płaski brzuch i czuję się dobrze. Dopiero koło 10 dopada mnie głód i robi mi się trochę słabiej, ale wypijam kawę i zajmuję się czymś, żeby mi czas zleciał do tej 12, kiedy jem pierwszy posiłek. 

Dzisiaj zjadłam trochę więcej, ale nie było najgorzej. Na spacerze zaszliśmy z chłopakiem do sklepu i kupiłam sobie loda Magnum. Jutro jakoś to będę musiała odpracować. 

Dzisiejszy bilans:

Śniadanie (12): 2 Weetabixy z jogurtem truskawkowym niskotluszczowym, mały banan, jabłko posypane cynamonem.
Późny lunch (16): ryż jaśminowy z tofu i pomidorami posypane pietruszką z ogródka. 
Obiad (19): 3 jajka na twardo z solą
Przekąski: 2 kawy z mlekiem, pomarańcza, jabłko, lód Magnum.

Aktywność: 10,100 kroków

Zrobiłam fotki tylko mrożonej kawie oraz lunchu:


Jeszcze jedna sprawa. Gdzieś od lutego moja waga baaaardzo opornie spada. Zatrzymała się w okolicach 58 kg i dalej ani drgnie. Macie jakieś sposoby na to? Co prawda przez tych ostatnich parę miesięcy pozwalałam sobie na słodycze co jakiś czas i więcej zawalalam, ale nawet kiedy wrócę do diety to waga spada tylko do 58, a dalej nie chce. Rozważałam już nawet zrobienie restrykcyjnej diety przez kilka dni, ale boję się efektu jojo. Próbowałam też pić więcej wody, ale nic mi to nie dało. Już nie wiem co robić. Jak widzę te wahania to mi się odechciewa być na diecie. 

Mam nadzieję, że miło spędziłyście dzień <3

Trzymajcie się ciepło, 
Holly